| Napisany przez W.H.,
z 04-02-2009 10:27
|
Ulubione : Brak |
NOWY SĄCZ. Kilka torebek z różnokolorowymi tabletkami, suszone zioła ustawione na małych stojakach na ladzie sklepowej - to na razie cały asortyment pierwszego w Nowym Sączu sklepu z substancjami psychoaktywnymi, tzw. dopalaczami.
Nie przyniósł większego efektu apel prezydenta miasta do właścicieli lokali, by nie wynajmowali ich na tego rodzaju działalność. Od poniedziałku taki sklep działa na parterze prywatnego domu w jednej z przecznic ulicy Lwowskiej.
Sklep nie jest zapowiadanym sieciowym fun shopem, ale prywatną inicjatywą. Piotr Domański, rzecznik prasowy brytyjskiej firmy World Wilde Supplements Importer, jedynej dystrybuującej w Polsce tzw. dopalacze: - Nowy Sącz jest na naszej mapie, ale to nie jest nasz sklep. To, kiedy nastąpi otwarcie zależy od franczyzobiorcy - mówi. Wszystkie sieciowe Fun shopy mają taki sam wystrój i szyld z napisem "dopalacze. com" oraz bogaty asortyment: od beznikotynowych papierosów, wódki w żelu, cygar przez fajki wodne, przebrania na imprezę i rzadko spotykane alkohole. Najwięcej kontrowersji budzą jednak oferowane w fun shopach tzw. dopalacze - substancje psychoaktywne, które, póki co, mogą być legalnie dystrybuowane w Polsce. Rząd dopiero pracuje nad ich delegalizacją.
Tymczasem WWSI otwiera kolejne sklepy, placówki z dopalaczami powstają również poza siecią (jak ta w Sączu), substancje dostępne są za pośrednictwem internetu. Wszystkie psychoaktywne substancje sprzedawane są jako okazy "kolekcjonerskie". "Nie propagujemy narkotyków i nikogo nie zachęcamy do ich spożywania i używania (...). Wszystkie produkty sprzedajemy tylko jako pamiątki. Nie bierzemy żadnej odpowiedzialności za szkody prawne, fizyczne i moralne poniesione wskutek nieodpowiedniego wykorzystania zakupionych tutaj produktów. Wszystkie informacje zawarte w opisach i na opakowaniach produktów służą celom edukacyjnym bądź kolekcjonerskim i nie są zachętą do łamania prawa, a tym bardziej do spożywania produktów" - czytamy w publikowanym na stronie internetowej sieci regulaminie.
Krótszą wersję tej informacji przeczyta klient na opakowaniu zakupionego m.in. w Nowym Sączu towaru. Na razie sądecki sklep z dopalaczami nie ma szyldu, ani żadnych oznakowań, na drzwiach wejściowych jest tylko kartka z godzinami otwarcia - 14 -22 i numer telefonu do właściciela, ale bez na­ zwiska. Gdy dzwoniliśmy wczoraj, włączała się automatyczna sekretarka. Sklepik działa od poniedziałku i nie imponuje asortymentem. Wczoraj, tuż po g. 14 (to codzienna godzina otwarcia sklepu) nie widać było klientów, tylko dziennikarze lokalnych mediów okazali zainteresowanie.
Firma WWSI, jedyny w Polsce dystrybutor dopalaczy, sprzedaje tylko taki towar, który jest u nas legalny, ale Krajowe Biuro Przeciwdziałania Narkomanii ostrzega szczególnie przed zawartą w niektórych produktach z oferty substancją BZP (benzylo­ piperazyna) - działającą pobudzająco, podobnie jak amfetamina czy metamfetamina. Na razie BZP nie jest zabroniona polskim prawem, rząd przygotowuje nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, która zabrania jej sprzedaży.
- To, co nazywane jest dopalaczami, to po prostu środki zastępcze dla narkotyków. Działają podobnie, ale nie zawierają w składzie sub­ stancji w Polsce zabronionych, głównie dlatego, że to u nas nowość - zwraca uwagę Maciej Weber, kierownik poradni Monar w Nowym Sączu.
Fachowcy ostrzegają, że spożycie większej ilości dopalaczy powoduje działanie podobne do niektórych narkotyków. Krajowe Biuro Przeciwdziałania Narkomanii rozpoczęło kampanię informacyjną o niebezpieczeństwie stosowania tzw. dopalaczy. Szczegółowe informacje znajdują się na stronie: www.dopalaczeinfo.pl.
Policja przygląda się sklepom i ich klientom, na razie z daleka, bo działają legalnie. Prezydent Nowego Sącza Ryszard Nowak w grudniu zaapelował do mieszkańców: "Niech każdy pomyśli i zastanowi się, zanim zdecyduje się na wynajem własnego lokalu pod działal­ ność gospodarczą, jaką jest sprzedaż używek pobudzających i odurzających przyczyniających się do uzależnień i niszczenia zdrowia." Wczoraj przekonał się, że nie wszyscy przejęli się tym ostrzeżeniem. Dziś prezydent deklaruje, że na jednym apelu nie poprzestanie.
- Wykorzysta wszelkie możliwości kontroli placówki np. przez inspekcję sanepidu - mówi Małgorzata Grybel, rzecznik prasowy prezydenta.
(MONK)  |
|
| Komentarze użytkowników |
|
Średnia ocena użytkownika
|
|
|